Świadectwo naszej siostry

      Choć jako dziecko zostałam ochrzczona w kościele katolickim a później dorastałam w rodzinie, bardziej z tradycjami niż wiarą chrześcijańską, to nigdy tak naprawdę nie mogłam powiedzieć, że byłam osobą wierzącą w Boga. Teraz z perspektywy czasu wiem, że była to raczej wiedza aniżeli wiara. Bóg dotknął mnie raz w szkole średniej podczas rekolekcji, trwało to krótko ale było bardzo intensywne. Kilka dni później zapomniałam o tym i wróciłam do swojego życia. Po latach wyjechałam z Polski, spędzając 5 lat w Anglii i niespełna rok w Południowej Afryce.

Pomimo, chciałoby się powiedzieć, udanego życia nie czułam się w pełni szczęśliwa i spełniona. Wielokrotnie zastanawiałam się, co może być tego przyczyną lecz nigdy nie znajdowałam właściwej odpowiedzi. Dobry Bóg sprawił, że w zeszłym roku wróciłam do domu, do Koszalina, z walizkami pełnymi życiowych doświadczeń. I nic nie wskazywało na poprawę sytuacji aż do pewnego styczniowego popołudnia, gdy siedząc u moich wierzących przyjaciół Duch Święty dotknął mojego serca i zaczęłam wypytywać ich o kościół, do którego należeli i nagle zapragnęłam iść z nimi na nabożeństwo.

Od tego czasu wszystko potoczyło się bardzo szybko. Na moim pierwszym nabożeństwie nawróciłam się i oddałam swoje życie Jezusowi. Nigdy nie zapomnę głoszonego Słowa, które jestem przekonana, było skierowane wprost do mnie. Tego dnia Jezus Chrystus zamieszkał w moim sercu, a uczucia, które temu towarzyszyły były niezwykle, głębokie i piękne. Bóg w cudowny sposób wypełnił pustkę, którą miałam w sercu przez te wszystkie lata. Teraz już wiem, że zawsze Go szukałam ale dopiero jak Go odnalazłam, zrozumiałam to. Wszystko nareszcie nabrało sensu a lęk o przyszłość odszedł na zawsze.

Chodzę z Jezusem i jestem szczęśliwa.     

Maja